DLACZEGO WARTO CZYTAĆ POLSKICH AUTORÓW?

OPINIE CZYTELNIKÓW

Oceń nas na Lubimy Czytać.

Dyskusja Redakcyjna:
zaangażowani czy eskapistyczni – wątki społeczno-polityczne we współczesnej polskiej literaturze okołofantastycznej.

Czy jesteśmy w okresie zwyżkowym? Nie wiem. Mam za to wrażenie, że zbiorowo przestaliśmy udawać. Spora część z nas i naszych osób piszących została ukształtowana przez lata dziewięćdziesiąte. Przypominam, że to czas, kiedy historia miała się skończyć. Polityka też mocno wychodziła wtedy z mody – miała ją zastąpić optymalizacja w ramach Merytokratycznego i Technokratycznego Ostatecznego Systemu. Próby dyskusji z tym modelem przy pomocy kultury kończyły się na „nie chcemy polityki w naszej muzyce, fantastyce itd.”. Jako polityczne/zaangażowane, i budzące sprzeciw było rozpoznawane, to, co dążyło do zmiany status quo.

Musiało minąć ćwierć wieku i dojrzeć pokolenie osób twórczych, które najntisów nie pamięta, żebyśmy mogli znów rozmawiać.

Joanna Krystyna Radosz:
Dziwne losy polskiej młodzieżówki. O young adult i new adult po polsku

W przypadku powieści młodzieży o sukcesie decyduje nie tylko sam utwór – choć ważne, by był napisany językiem jak najbliższym żywemu językowi młodych ludzi i oferował przeżycia emocjonalne – lecz także fakt, że odbiorca może się utożsamiać z osobą autorską. Brak dystansu wieku i życiowego etapu ułatwia odnalezienie w takiej osobie swojej inspiracji i przyjęcie jej całościowo: jako autora-i-tekst. Zatem sięgając po książki swoich rówieśników lub autorów niewiele starszych, młodzi ludzie sięgają po doświadczenie wykraczające poza ramy literackie.

Natalia Karga:
Dlaczego warto czytać polską fantastykę?

Zjazd Związku Zawodowego Literatów Polskich w styczniu 1949 roku w Szczecinie sformułował i przyjął program realizmu socjalistycznego, w którym postulowano zajęcie się tematyką współczesną, codzienną, odrzucając wszystko, co nie ma związku z codziennością. Przygotowany przez Juliana Tuwima i wydany w 1949 roku zbiór opowiadań różnych autorów Polska nowela fantastyczna, zbierający utwory napisane między końcem XVIII wieku a końcem międzywojnia, przyjęto z niechęcią. Deklarowano wprawdzie (np. na posiedzeniach Zarządu Głównego Związku Literatów Polskich w 1951 roku), że artyści powinni mieć prawo do fantazjowania, ale

Michał Szymański:
Wyjść w światło

Chciałbym trochę zastanowić się nad tym, jak to właściwie z jest. Wezmę na warsztat nie prowadzone w środowisku dyskusje czy też opinie na temat tego, czy dany utwór należy do jakiegoś gatunku, czy też do mitycznej literatury pięknej, zwanej dalej głównym nurtem (mam wrażenie, że z tym głównym nurtem jest jak z UFO – wielu twierdzi, że je widziało i miało bliskie spotkania, ale jakoś tak nie jest w stanie przedstawić przekonujących dowodów) – ale wyłącznie treść książek. Skupię się na twórczości czwórki autorów, z których wszyscy co najmniej byli, a niektórzy wciąż są uważani za członków i członkinie środowiska fantastycznego, uczestniczących w jego życiu oraz są docenionyci poprzez nominacje i nagrody środowiskowe. Tymi twórcami są Wit Szostak, Łukasz Orbitowski, Anna Kańtoch, i Jakub Małecki.

Małgorzata Lewandowska:
„Oberki do końca świata” Wita Szostaka. Szkic krytyczny

Czy o podobny odbiór książki o muzykantach wiejskich chodziło autorowi, filozofowi i doktorowi habilitowanemu nauk humanistycznych? Być może, chociaż podejrzewam, że nie do końca. To byłoby zbyt proste. Gdyż Oberki do końca świata są przede wszystkim literaturą niedającą się łatwo skategoryzować, czego dowodem jest choćby fakt, że wznawiające powieść wydawnictwo Powergraph umieściło ją w serii Kontrapunkty. Serii poświęconej fantastyce niejednoznacznej i wymykającej się szufladkowaniu, takiej jak właśnie proza Szostaka, niektóre z opowieści snutych przez Radka Raka (Baśń o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli) i Annę Kańtoch (intrygujące Czarne).

Ewa Ryfun Jakubowska:
Szkic o sztuce w fantastyce (ze skupieniem na sadze wiedźmińskiej)

Również motywy fantastyczne, mające nierzadko źródło w literaturze, towarzyszą sztuce od jej zarania. Przez sztukę antyczną różnych kultur pełną wymyślnych bestii, pełniących funkcje magiczne, symboliczne lub czystoozdobne, przez zaczerpnięte z Historii naturalnej Piliniusza fantastyczne stwory, panoszące się na kolorowych miniaturach i wśród surowego kamienia średniowiecznych katedr, do folkloru wprowadzonego w symbolizmie młodopolskich płócien. Od XVI-wiecznych wiedźm Hansa Baldunga, przez niepokojące wyrocznie Makbeta Reynoldsa, do posągowej Kirke Waterhouse’a. Od abstrakcyjnych ornamentów groteskowych z fantastycznymi elementami wyłaniającymi się z roślinnych pędów, przez deliryczne pejzaże Boscha, do kreacji surrealizmu i realizmu magicznego.

 

Patrycja Leonarczyk:
Magdaleny Salik „Płomień” – nowy głos w polskiej fantastyce

Czas akcji nie jest osadzony w bardzo odległej przyszłości – świadczy o tym m.in. stan techniki podobny do obecnego, jednak na tyle bardziej zaawansowany, że pozwala na przedłużanie życia ludzkiego za pomocą wprowadzania ciała w stan hibernacji albo na przeniesienie świadomości (procesów zachodzących w mózgu) do pamięci obliczeniowej maszyny. Salik nie wybiega w przyszłość odległą o tysiące lat ani nie opisuje tak cudownych wynalazków, jak robił to Isaak Asimov. Warto wspomnieć, że w najnowszych dziełach polskiego science fiction (jak np. u Istvana Vizvary’ego w Lagrange. Listach z Ziemi czy w Gnozie Michała Cetnarowskiego albo Nieświecie Magdaleny Świerczek-Gryboś) czas akcji jest przeniesiony względem czasu autora nie więcej niż o 50–70 lat.

Paweł Domownik:
Ksiuty z fantastyką wszędzie lebiegi

Jak już przy sztucznych jenteligencjach byliśmy, to pogadaliśmy też o tym, jak to jedna morowa babka się wściekła. Wszamam swój kaszkiet, jak jej do Zajdla za to nie nominują. Wszystko zaczyna się od tego, że robią jednego bardzo pieniężnego pana na mokro. Po tym, jak u tego angielskiego reżysera, napięcie tylko rośnie i jeszcze słonie włochate w tle tego wszystkiego biegają. Bohaterowie drałują po świecie wte i wewte, i jak bardzo aligancko napisani z nich gieroje, to wszystkie ich starania tyle znaczą, co zeszłoroczny śnieg. Dopiero kiedy deus wyskoczy z machiny i wyflekuje ich we właściwym kierunku, to dojdą do finału. W którym, jasna rzecz, AI mówi, że to wszystko jego machlojki były, dla dobra ludzkości zrobione.

Wojciech Moska:
W pół drogi

Ci, którzy z fantastyką mają do czynienia od wielu lat, doskonale wiedzą, że literatura oszczędnie wykorzystująca wątki fantastyczne nie jest niczym niezwykłym, a wręcz powszechnym, choć trzeba wiedzieć, gdzie i kogo szukać. Co więcej, autorzy literatury pięknej, tacy jak Szczepan Twardoch, Olga Tokarczuk czy Łukasz Orbitowski, stosują w swoich powieściach elementy fantastyczne, choć pewnie nazwaliby taki zabieg metaforyzacją. Niemniej wyodrębniając kategorię subtelnej fantastyki, miałem na myśli zupełnie innych twórców –; takich, którzy być może ustępują wyżej wymienionym w kwestii rozpoznawalności, lecz – jestem o tym przekonany! – mogą dumnie stanąć wśród nich, gdy mowa o literackiej finezji i prozatorskim wyczuciu.

Wielkie Pytania Emarginacji:
Czym się różni polska fantastyka?

Rozesłaliśmy kilka pytań dotyczących cech charakterystycznych naszej polskiej literatury, na które odpowiedzieli: Marcin Zwierzchowski, Michał Jakuszewski, Anna Traut-Seliga, Magdalena Świerczek-Gryboś, Natalia Lemann, Maciej Tomczak, Łukasz Kucharczyk, Wojciech Gunia, Aleksandra Kryca, Danuta Psuty, Adam Raglan, Mariusz Wojteczek.

Format

B5

Stron

260

ISBN (kolekcja)

978-83-967313-2-6

ISBN (druk)


978-83-967313-3-3